Mamy pierwszy punkt! Niesamowita pogoń Suzuki Korony Handball

Lepszego scenariusza meczu Suzuki Korona Handball - Młyny Stoisław Koszalin nie wymyśliłby sam Hitchcock. Nasz zespół odrobił aż sześciobramkową stratę i zdobył pierwszy punkt w tym sezonie w PGNiG Superlidze! Przegrał mecz po rzutach karnych 27:29 (25:25 w regulaminowym czasie gry).

Nasz zespół chciał wreszcie przełamać fatalną serię spotkań z tym rywalem. Ostatni raz ten zespół pokonały w 2012 roku 33:28. Potem zespół z Koszalina wygrał osiem spotkań z rzędu – m.in. w w trakcie tegorocznych letnich przygotowań 24:33.

Początek nie ułożył się po myśli drużyny Pawła Tetelewskiego. Po siedmiu minutach rywalki prowadziły 4:1, a w 12. po trafieniu Martyny Borysławskiej z kontry aż 8:3. W tym okresie bardzo dobrze spisywała się Natalia Filończuk, która obroniła już pięć rzutów. W dodatku po kwadransie staw skokowy skręciła Magda Więckowska i nie powróciła już do gry. Z grymasem bólu i łzami w oczach opuściła parkiet.

Kontuzja Więckowskiej jakby zmotywowała Suzuki Koronę Handball do lepszej gry. Kielczanki zdobyły trzy gole z rzędu i przegrywały tylko 9:11. Zespół z Koszalina znakomicie rozegrał jednak końcówkę tej części. W 28. minucie po kuriozalnym golu Hanny Rycharskiej (otrzymała podanie wprost w ręce od leżącej na parkiecie Magdaleny Kędzior) prowadziły aż 16:10. Na osłodę dla gospodyń piękną bramkę z rzutu wolnego już po końcowej syrenie zdobyła Marta Rosińska.

Już na początku drugiej połowy przypomniała o sobie Filończuk, która w zaledwie 90 sekund obroniła trzy rzuty. Kielczanki lepiej zaczęły jednak grać w obronie i zaczęły wyprowadzać skuteczne kontry. W 38. minucie po aż pięciu bramkach z rzędu (dwie Honorata Gruszczyńska i Marta Rosińska i Katarzyna Grabarczyk) było już tylko 16:18. Riposta rywalek była jednak bardzo skuteczna. Zespół Waldemara Szafulskiego zdobył cztery bramki z rzędu. Znakomicie w barwach przyjezdnych wciąż spisywała się Filończuk oraz rozgrywająca Paula Mazurek, która w całym spotkaniu zdobyła aż dziewięć goli.

Podopieczne Pawła Tetelewskiego nie powiedziały jednak ostatniego słowa. W 55. minucie Gruszczyńska trafiła z kontry na 24:25. 120 sekund przed końcem przy olbrzymim aplauzie wyrównała Julia Jasińska z koła. Za chwilę Chojnacka obroniła rzut skutecznej dotychczas Mączki, a w odpowiedzi Honorata Czekala trafiła w słupek. Minutę przed końcem słupek tym razem obiła Martyna Żukowska. 40 sekund przed syreną trener Tetelewski poprosił o czas. Kielczanki długo rozgrywały piłkę, a rzut Czekali z drugiej linii zatrzymała Filończuk. Koszalinianki miały szansę na wygraną w regulaminowym czasie, ale Borysławska nie trafiła w bramkę. W efekcie doszło do serii rzutów karnych. W nich zdecydowanie lepsze były przyjezdne, wygrywając 4:2. Nie spudłowały ani jednego rzutu, a w naszej drużynie spudłowały Rosińska i Kowalczyk.

W następnej kolejce Suzuki Korona Handball zagra znów przed własną publicznością. 18 września podejmie KPR Kobierzyce.

Suzuki Korona Handball – Młyny Stoisław Koszalin 25:25 (11:17), karne 2:4.

Suzuki Korona Handball: Chojnacka – Rosińska 6, Pastuszka 6, Gruszczyńska 4, Więckowska 2, Grabarczyk 2, Kędzior 2, Czekala 1, Kowalczyk 1 (1), Jasińska 1, Zimnicka, Pękala.

Młyny Stoisław Koszalin: Filończuk - Mazurek 9, Mączka 7, Urbaniak 2, Kowalik 2, Rycharska 2, Somionka 1, Borysławska 1, Żukowska 1, Lipok, Zaleśny, Harić.