Obudziły się po przerwie

Suzuki Korona Handball w sobotnie południe miała pewnie wygrać i tak również się stało. Kielczanki pokonały MKS Karczew 36:24. 

Podopieczne Pawła Tetelewskiego grające bez Małgorzaty Hibner i Michaliny Pastuszki długo jednak nie mogły złapać odpowiedniego rytmu gry w starciu z szóstą drużyną tabeli. Po trzynastu minutach przegrywały 8:9, a jeszcze w 23. minucie był remis 14:14. Dopiero w końcówce tej części udało się wypracować trzybramkową przewagę. Kielczanki w tej części nie miały dobrej skuteczności i popełniłby zbyt dużo błędów w obronie. Kilka razy zaskoczyły je rywalki w ataku pozycyjnym.

Po zmianie stron gra Suzuki Korony Handball wyglądała dużo lepiej. Najlepiej świadczą o tym wyniki obu połow - pierwsza 18:15, a druga aż 18:9. Gospodynie drugą połowę rozpoczęły znakomicie, od zdobycia pięcu bramek z rzędu. Aż trzy razy w tym okresie trafiła Natalia Jach. 

Kielczanki długo jednak nie potrafiły wypracować dwucyfrowej przewagi. Udało się dopiero w 54. minucie po trzecim golu z rzędu Honoraty Czekali. W końcówce dzięki wysokiej przewadze, trener Paweł Tetelewski mógł wpuścić wszystkie rezerwowe. Jedyną zawodniczką z podstawowej siódemki była bramkarka Marta Szplit. Ona zresztą grała całe spotkanie. Jej zmienniczka Marta Chodakowska nie pojawiła się na parkiecie. 

W czwartek hit kolejki grupy C pierwszej ligi. Suzuki Korona Handball zagra na wyjeździe z AZS-em AWF-em Warszawa. Początek meczu o godz. 19. Oba zespoły mają tyle samo punktów i prowadzą w tabeli. W pierwszej rundzie, w meczu w Kielcach lepsze były warszawianki wygrywając 25:19 (12:7). 

Suzuki Korona Handball - MKS Karczew 36:24 (18:15)

Suzuki Korona Handball: Szplit - Gliwińska 6, Młynarska-Papaj 5, Rosińska 5, Skowrońska 4, Szymanik 4, Czekala 3, Jach 3, Piwowarczyk 2, Kędzior 2, Staszewska 1, Zimnicka 1, Grzejszczak, Zygadlewicz, Mikocka.