Beniaminek musi płacić frycowe [OPINIE]

- Dostałyśmy w tym meczu bardzo dużo kar dwuminutowych. Tak naprawdę kilka niezasłużonych. Powinnyśmy ten mecz wygrać  - powiedziała Honorata Syncerz, rozgrywająca Korony Handball po porażce 22:24 z Energa AZS Koszalin.

- Żałujemy bardzo, bo trzy punkty były w naszym zasięgu. Szkoda tego zmarnowanego przeze mnie karnego. To też przesądziło, że nie zdobyłyśmy trzech, czy nawet dwóch punktów, bo być może byłyby rzuty karne. Zabrakło nam kropki nad i w końcówce - dodała Honorata Syncerz.

Ona była najskuteczniejszą zawodniczką Korony Handball. Zdobyła dziewięć bramek. W drugiej połowie rzuciła siedem z dziesięciu goli całego zespołu, a przez pierwszy kwadrans tej części trafiała wyłącznie ona. - Cały zespół pociągnął grę, ja kończyłam sytuacje, która wypracowała mi drużyna. Oro [pseudonim Aleksandry Orowicz] bardzo dobrze grała w bramce, rywalki się chyba rozprężyły i potrafiliśmy odrobić straty - dodała Syncerz.

- Niewiele nam zabrakło do zwycięstwa. Miałyśmy kilka zmarnowanych dobrych okazji. Beniaminek musi jednak płacić frycowe. Jest jednak tendecja, że przegrywamy coraz niżej - najpierw czterema golami, teraz dwoma. Mam nadzieję, że wreszcie zdobędziemy punkty. Teraz nie byłyśmy faworytkami, ale mocno powalczyłyśmy - powiedziała Orowicz.

Trenerka rywalek pochwaliła Koronę Handball. - To fajne, młode i bardzo ambitne dziewczyny. Myślę, że jeszcze urwą w tej lidze jakieś nieoczekiwane punkty - przyznała Anita Unijat.