Aktualności

W sobotę zagramy z Lublinem. Hit dopiero 1 kwietnia

Suzuki Korona Handball w sobotę wróci do gry w rozgrywkach pierwszej ligi. Kielczanki podejmą MKS AZS UMCS Lublin.

Nasz zespół ostatni raz zagrał mecz ligowy 10 lutego. Wówczas podopieczne Pawła Tetelewskiego rozgromiły u siebie SMS ZPRP III Płock 38:23 (22:12). Potem nasz zespół miał grać w hicie kolejki na wyjeździe z AZS-em AWF-em Warszawa, ale mecz został przełożony ze względu na zakażenia koronawirusem w ekipie ze stolicy. Pojedynek ten ostatecznie odbędzie się dopiero 1 kwietnia. 

Tymczasem już w sobotę Suzuki Korona Handball zagra z czwartą drużyną tabeli - MKS-em AZS-em UMCS-em Lublin. Początek spotkania o godz. 12.30 w hali przy ul. Krakowskiej. Potem kielczanki tydzień później zmierzą się na wyjeździe z ósmą drużyną tabeli - JKS San Jarosław.

Przypomnijmy, że w tabeli grupy C pierwszej ligi prowadzi AZS AWF Warszawa, który w jedenastu spotkaniach zdobył 30 punktów. Suzuki Korona Handball ma trzy punkty mniej, ale jeden mecz rozegrany mniej.

 

 

Udana inauguracja drugiej rundy

Suzuki Korona Handball od pewnego, wysokiego zwycięstwa rozpoczęła drugą rundę pierwszej ligi.

Kielczanki środowe starcie z przedostatnią drużyną tabeli - SMS-em ZPRP III Płock rozpoczęły słabo, bo po zaledwie 180 sekundach przegrywały 1:3. Od tego momentu zaczęły jednak już dyktować warunki gry, zdobywając pięć goli z rzędu. Już po zaledwie kwadransie i trafieniu Marty Rosińskiej miały już dwucyfrową przewagę (15:5).

Po zmianie stron drużyna Pawła Tetelewskiego cały czas utrzymała wysoką przewagę. Po kwadransie tej części było już 30:18. Wtedy szkoleniowiec gospodyń wprowadził wszystkie rezerwowe. Co ciekawe, do końca meczu wygrwały ten fragment gry 8:5.

Czy gdyby zmienniczki grały np. cały mecz, to kielczanki by wygrały? - Nie wiem, trzeba by to sprawdzić. Dziewczyny na pewno pokazały się z dobrej strony. Ciężko pracują na treningach i jak najbardziej zasługują na te minuty w meczach ligowych. Wchodzą powoli do zespołu, a tym bardziej doświadczonym dają trochę ulgi i oddechu - przyznał Paweł Tetelewski, trener Suzuki Korony Handball. 

Dodał też, że udało się zrealizować plan, jaki był na to spotkanie. - Chcieliśmy od początku meczu pokazać, że zespół z Płocka nie ma co tutaj w Kielcach szukać punktów. Graliśmy mocno w obronie, wyprowadziliśmy kilka kontr i już po kwadransie spotkanie było ustawione - dodał Tetelewski.

W tej części doszło do zabawnej sytuacji. Kiedy trener zawołał by Michalina Pastuszka zeszła na ławkę rezerwowych, ta z uśmiechem na ustach biegnąc na zmianę krzyknęła: Przecież dopiero weszłam.

To był kolejny przykład, jak bardzo nasze zawodniczki są zdeterminowane i chcą grać.

W następnej kolejce Suzuki Korona Handball zagra w hicie kolejki na wyjeździe z AZS-em AWF-em Warszawa. 

Suzuki Korona Handball - SMS ZPRP III Płock 38:23 (22:12)

Suzuki Korona Handball: Hibner, Szplit - Kędzior 6, Zimnicka 5, Czekala 5, Rosińska 4, Pastuszka 3, Młynarska-Papaj 3, Skowrońska 3, Piwowarczyk 2, Mikocka 2, Staszewska 1, Orłowska 1.

 

Płock na początek drugiej rundy

Od meczu z przedostatnią drużyną tabeli - SMS-em ZPRP III Płock Korona nasz zespół rozpocznie drugą rundę pierwszej ligi. Początek meczu w środę o godz. 17.

W I rundzie lepsza była Suzuki Korona Handball, która wygrała na wyjeździe 32:20. Wtedy w I lidze debutowało aż pięć zawodniczek: Michalina Pastuszka, Klaudia Wawrzycka, Zuzanna Zygadlewicz, Marta Szplit oraz Magdalena Orłowska.

 

 

Awans nie dla juniorek. Ale potencjał jest

Nie udało się juniorkom Suzuki Korona Handball awansować do 1/8 finału mistrzostw Polski na turnieju rozegranym w Olkuszu.

Podopieczne Moniki Ciszek grające bez swojej liderki, kontuzjowanej leworęcznej Klaudii Wawrzyckiej, najpierw przegrały z SMS-em Zagłębie I Lubin 18:24 (8:15). W drugim spotkaniu stoczyły pasjonujący  bój z TS Po gonią 1922 Żory. Jeszcze w 54. minucie nasz zespół prowadził 24:22 po trafieniu Kamili Rzepki. 120 sekund przed końcem to jednak rywalki wygrywały 27:25. Kielczanki potrafiły jednak doprowadzić do rzutów karnych. Gole zdobyły Daniela De Sousa oraz Gabriela Miśkiewicz. W rzutach karnych lepsza była ekipa z Żor, wygrywając 5:3.

Najbardziej paradoksalny przebieg miał trzeci pojedynek z gospodyniami. Suzuki Korona Handball rozpoczęła go znakomicie, bo po dziesięciu minutach wygrywała aż 8:1. Riposta rywalek była jednak natychmiastowa, bo zdobyły sześć goli z rzędu. Jeszcze w 36. minucie był remis 15:15, ale wtedy SPR Olkusz zdobył pięć bramek i kontrolował przebieg wydarzeń na parkiecie.

- Nasz zespół zagrał w turnieju poniżej możliwości, a była szansa na awans do kolejnej fazy. Zawodniczki grały za słabo, zbyt bojaźliwie, widoczny był brak zgrania, doświadczenia, ogrania boiskowego. Nasze przeciwniczki rozegrały wcześniej zdecydowanie więcej spotkań. Widoczny był również brak Klaudii Wawrzyckiej, bo prawa strona zagrała słabiej, nie oddciążała lewej- oceniła trenerka Monika Ciszek.

Dała również powody do optymizmu. - Jestem pewna, że za rok ten zespół będzie mocniejszy, bo ma bardzo duży potencjał. Musimy pracować mocno nad wyszkoleniem indywidualnym. Zagramy też więcej meczów i to na pewno będzie procentowało - dodaje Ciszek.

Zabrakło niewiele. Odpadamy z Pucharu Polski

Nie udało się Suzuki Koronie Handball awansować do 1/8 finału Pucharu Polski. Nasz zespół przegrał z występującym w PGNiG Superlidze - Eurobudem JKS Jarosław 25:28 (13:16).

Jeszcze w 54. minucie po trafieniu Sandry Zimnickiej kielczanki przegrywały tylko 24:25. W końcówce to jednak przyjezdne były skuteczniejsze.

- Zabrakło nam trochę boiskowego cwaniactwa, doświadczeniu w wykorzystywaniu dobrych sytuacji. Założenie było takie, żeby wyjść, powalczyć i napsuć rywalowi trochę krwi i to na pewno się nam udało. Jestem zadowolony z gry w obronie, na tym chcemy bazować, gdy brakuje nam większego zagrożenia z drugiej linii - mówił Paweł Tetelewski, trener Suzuki Korony Handball.

Suzuki Korona Handball - Eurobud JKS Jarosław 25:28 (13:16)

Suzuki Korona Handball: Hibner, Szplit - Młynarska-Papaj 5, Skowrońska 5, Zimnicka 4, Gliwińska 4, Pastuszka 3, Kędzior 2, Rosińska 2, Czekala, Piwowarczyk.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sprawimy niespodziankę w Pucharze?

Szósta drużyna PGNiG Superligi - Eurobud JKS Jarosław będzie środowym rywalem Suzuki Korony Handball w 1/8 finału Pucharu Polski.

Ekipa z Jarosławia drugi raz z rzędu gra w najwyższej klasie rozgrywkowej. W sezonie 2019/2020 zajęła piątą pozycję, a w tym sezonie jest na szóstym miejscu W 12 spotkaniach zdobyła jednak tylko dziesięć punktów. 

Nasz zespół grał już z Eurobudem w sparingu pod koniec ubiegłego roku. Wtedy rywalki wygrały 37:27. Wydaje się jednak, że teraz kielecki zespół prezentuje się lepiej niż wówczas.

- Rywalki są faworytkami, ale puchar rządzi się swomi prawami. Zrobimy wszystko, by sprawić niespodziankę - mówi trener Paweł Tetelewski.

W jego zespole wciąż zabraknie Alesii Mihdaliovej, Marty Chodakowskiej i Klaudii Wawrzyckiej. Do grona narzekających na problemy dołączyła Paulina Piwowarczyk. Powróci za to rozgrywająca Martyna Szymanik.

Początek meczu o godz. 17 w hali przy ul. Krakowskiej.

 

Od Płocka do Warszawy. Tylko jedna wpadka [PODSUMOWANIE RUNDY]

Suzuki Korona Handball zajmuje drugie miejsce po pierwszej rundzie I ligi. Nasz zespół odniósł osiem zwycięstw i miał jedną porażkę. Ma tyle samo punktów, co prowadzący w tabeli AZS AWF Warszawa.

Najwyżej pokonaliśmy JKS San Jarosław, bo aż 39:13. Najwięcej bramek w tej rundzie - bo aż 42 rzuciliśmy z AZS-em Uniwersytetem Warszawskim. Co ciekawe, aż dwa razy podopieczne Pawła Tetelewskiego straciły zaledwie trzynaście bramek - z JKS San Jarosław i z UKS Varsovią Warszawa.

Najskuteczniejsze zawodniczki Suzuki Korony Handball to: Michalina Pastuszka, Magdalena Kędzior i Agnieszka Młynarska-Papaj. Zdobyły one odpowiednio: 38, 36 i 34 bramki. 

- Naprawdę nie jest łatwo zbudować zespół w trakcie sezonu. „Jesienią” zrobiliśmy pospolite ruszenie. Do gry wróciło kilka zawodniczek, ale też kilka doznało kontuzji. Dobrze nam zrobiła przerwa świąteczna, w czasie której ciężko pracowaliśmy i potem były tego efekty na parkiecie. Szkoda tej porażki z Warszawą, ale wciąż wszystko jest w naszych rękach. Zrobimy wszystko co w naszej mocy, by awansować do ekstraklasy - podsumowuje trener Paweł Tetelewski. 

Dziewięć mgnień pierwszej rundy:

1. kolejka: SMS ZPRP III Płock - Korona Handball 20:32 (6:15) - Najskuteczniejsze: Pastuszka i Wawrzycka (po 7.)

- Po nerwowym początku nasz zespół pewnie zdobył trzy punkty. W rozgrywkach pierwszej ligi zadebiutowało aż pięć zawodniczek: Michalina Pastuszka, Klaudia Wawrzycka, Zuzanna Zygadlewicz, Marta Szplit oraz Magdalena Orłowska. Co ciekawe, dwie pierwsze były najskuteczniejszymi szczypiornistkami meczu. Niestety, wygraną okupiliśmy kontuzją rozgrywającej Martyny Szymanik, która nie zagrała już do końca rundy. Ma wrócić jeszcze w tym sezonie.

2. kolejka: Korona Handball - AZS AWF Warszawa 19:25 (7:12): Najskuteczniejsza: Mihdaliova (6.)

Mecz był przełożony z powodu kilku przypadków zarażenia koronawirusem w obu ekipach. Spotkanie rozegrano 30 października i niestety kielczanki odniosły pierwszą porażkę. Nie pomogła nawet pomoc leworęcznej rozgrywającej Alesii Mihdaliovej, która zdobyła sześć bramek. Na szczęście, była to jedyna porażka naszej ekipy w tej rundzie. Niestety oprócz porażki, straciliśmy też wielce utalentowaną leworęczną Klaudię Wawrzycką, która doznała poważnej kontuzji kolana.

3. kolejka: MKS AZS UMCS Lublin - Korona Handball 27:28 (14:14): Młynarska-Papaj (8.), Skowrońska (6.)

To była niesamowita pogoń w wykonaniu kielczanek. Jeszcze w 52. minucie przegrywały bowiem aż 23:27 i wydawało się, że trudno będzie wygrać. Ta sztuka udała się jednak, bo zespół Pawła Tetelewskiego do końca meczu nie stracił już gola, a zdobył aż pięć!
A w Lublinie zagraliśmy bez chorych Pastuszki i Orłowskiej i Gliwińskiej, która miała sprawy osobiste. Pierwszy raz w sezonie zagrały za to Agnieszka Młynarska-Papaj oraz po przerwie macierzyńskiej Marta Rosińska.

4. kolejka: Korona Handball - JKS San Jarosław 39:13 (17:8): Pastuszka (6.), Młynarska-Papaj (5.)

To było najwyższe zwycięstwo naszej drużyny w I rundzie. W dodatku, rywalki zdobyły tylko trzynaście bramek, a w drugiej połowie zaledwie pięć. W drugiej połowie przez prawie osiemnaście minut nie straciliśmy gola. Znów w kieleckich barwach zagrała kołowa Paulina Piwowarczyk. - Brakowało mi trochę sportu. Sztab szkoleniowy chciał, żebym wróciła - przyznała po meczu.

5. kolejka: MKS Karczew - Korona Handball 23:31 (9:18): Grzejszczak (7.), Młynarska-Papaj (5.)

Swój popis umiejętności dała bramkarka Marta Szplit, która bardzo dobrze zastąpiła między słupkami chorą Małgorzatę Hibner. Niestety, już po zaledwie 240 sekundach parkiet z powodu kontuzji musiała opuścić Alesia Mihdaliova. 

6. kolejka: KS APR Radom - Suzuki Korona Handball 22:39 (11:19): Młynarska-Papaj i Pastuszka (po 7.), 

Nasz zespół po raz pierwszy w tym sezonie zagrał pod nazwą Suzuki Korona Handball. Kielczanki błysnęły w ofensywie, bo zdobyły 19 bramek w pierwszej połowie i 20 po zmianie stron. Udało się zatem zrewanżować rywalkom za porażkę w okresie przygotowawczym. Widać było, że zespół prezentuje się o wiele lepiej i zrobił duży postęp.

7. kolejka: Suzuki Korona Handball - AZS Uniwersytet Warszawski 42:21 (24:10): Kędzior (9.),

KIelczanki zdobyły największą ilość bramek w tym sezonie - aż 42. 40 gola rzuciła Natalia Jach (wszyscy fani piłki ręcznej wiedzą, że to magiczna granica). Znów szansę gry dostały wszystkie nasze zawodniczki. To było udane zakończenie 2020 roku.

8. kolejka: WKPR Wesoła Warszawa - Suzuki Korona Handball 25:31 (9:13): Pastuszka (6.), 

Pierwszą bramkę rzuciliśmy dopiero w ósmej minucie meczu. Słabsza niż zwykle skuteczność nie przeszkodziła jednak w wygranej, bo bardzo dobrze prezentowaliśmy się w obronie.

- Na początku meczu nie mogliśmy się wstrzelić, co poskutkowało tym, że przegrywaliśmy 0:3. Oddawaliśmy sporo niecelnych rzutów albo na przeszkodzie stawała bramkarka. Z upływem czasu zaczęliśmy dobrze grać w obronie i wyprowadzać kontrataki. Szczególnie możemy być zadowoleni z naszej obrony - przyznał Paweł Tetelewski, trener Suzuki Korony Handball.

9. kolejka: Suzuki Korona Handball - UKS Varsovia Warszawa 25:13 (12:7): Skowrońska (7.), Pastuszka i Kędzior (po 6.)

Początek hitowego spotkania był bardzo nerwowy. Obie drużyny grały, jakby miały sparaliżowane ręce. Szybciej nerwy opanowały gospodynie i to one zdobyły pierwszą bramkę, ale dopiero w... szóstej minucie. Po zmianie stron podopieczne Pawła Tetelewskiego grały zdecydowanie lepiej. Podobać się mogły: świetnie wciąż broniąca Małgorzata Hibner, skuteczna defensywna oraz ofensywa.

 

Nowa umowa ważnego sponsora. "Takich ludzi nam potrzeba"

Nasz klub przedłużył umowę z ważnym sponosrem: Grupa Profika. Będzie ona obowiązywać do 30 czerwca tego roku. 

Firma ta wspiera nasz klub od sierpnia ubiegłego roku. Kontrakt zawarty był do końca 2020 roku, ale teraz został przedłużony. Obie strony są bardzo zadowolone ze współpracy. Logo Grupy Profika widać pod numerami zawodniczek na koszulkach. 

- To bardzo dobra informacja dla nas, że nowy sponsor przedłużył umowę, a szczególnie cieszy fakt, że własciciel Profiki - Pan Łukasz Wawrzeńczyk jest bardzo zaangażowany w życie klubu. Takich ludzi nam potrzeba, aby wrócić tam, gdzie jest miejsce kieleckiej piłki ręcznej. Mamy nadzieję, że na koniec sezonu będziemy wspólnie świętować awans, a Profika Grupa nadal będzie mocnym wsparciem dla klubu - przyznaje Krzysztof Demko, członek zarządu Suzuki Korony Handball. 

- Od pierwszych rozmów z władzami kieleckiego klubu wiedziałem, że celem jest powrót do Superligi. Chciałem wraz z grupą Profika pomóc go zrealizować, dlatego od sierpnia wspieramy kieleckie szczypiornistki. Pierwsza umowa kończyła się wraz z końcem 2020 roku, ale postanowiliśmy ją przedłużyć do końca sezonu 2020/2021. Mam nadzieję, że w czerwcu będziemy się cieszyć z awansu klubu na najwyższy poziom rozgrywekm, a nasza współpraca będzie kontynuowana na zadowalających obie strony warunkach. Wsparcie żenskiego sportu jest dla Grupy Profika bardzo ważne, bo zarówno w Kielcach, jak i w całej Polsce kobiecy sport jest dyskryminowany, a przecież zawodniczki poświęcają często dużo więcej niż mężczyźni, aby osiągać sukcesy - przyznaje Łukasz Wawrzeńczyk z Profika Grupa. 

Firma Grupa Profika (www.profika.pl) specjalizuje się w ubezpieczeniach.