Aktualności

Koniec sezonu Mihdaliovej? [RAPORT ZDROWOTNY]

W sobotnim wygranym, pewnie meczu z AZS-em UMCS-em Lublin w drużynie Suzuki Korony Handball cały czas nie grały Marta Chodakowska, rozgrywajace: Alicja Grzejszczak, Klaudia Wawrzycka oraz Alesia Mihdaliova. Przypomnijmy, że Wawrzycka z powodu kontuzji kolana nie zagra już do końca sezonu. Być może tak długa przerwa czeka również Mihdaliovą. 35-letnia białoruska rozgrywająca w listopadzie ubiegłego roku w meczu z MKS-em Karczew doznała kontuzji łydki.

- Z Mihdaliovą wciąż jest problem i obawiam się, że może jej zabraknąć nawet do końca sezonu. Czas pokaże, czy zdąży wrócić - przyznaje Paweł Tetelewski, trener Suzuki Korony Handball.

Już w kolejnym meczu będzie za to gotowa lewa rozgrywająca Alicja Grzejszczak, która ostatnio miała problem z barkiem. - Alicja już trenuje, ale w meczu z Lublinem podjąłem decyzję, że jeszcze będziemy ją oszczędzać. Na kolejne spotkanie powinna być już gotowa - informuje kielecki szkoleniowiec.

Być może za około miesiąc do gry wróci bramkarka Marta Chodakowska, która powoli wraca do treningów po kolejnej operacji kolana. - Marta powoli wchodzi w trening, nawet już parę razy ten na bramce. Potrzebuję jeszcze chwilę czasu, być może około miesiąc, by pomóc naszej drużynie w meczu ligowym - mówi Tetelewski.

Coraz lepiej po powrocie do gry prezentuje się za to uniwersalna rozgrywająca Martyna Szymanik. - Małymi krokami idziemy do przodu. Martyna jest taką zawodniczką, że potrzeba jej tylko trochę czasu, minut na boisku i myślę, ze będzie nam pomagała - dodaje trener kieleckiej siódemki.

 

Pewna wygrana z Lublinem i lider dogoniony

Suzuki Korona Handball pewnie pokonała u siebie AZS UMCS Lublin 33:25 i dogoniła w tabeli AZS AWF Warszawa.

Nasz zespół nie miał większych problemów z odniesieniem dziesiątego zwycięstwa w sezonie. Po wyrównanym początku kielczanki zaczęły wypracowywać przewagę. Już po kwadransie i czterech zdobytych golach z rzędu gospodynie prowadziły 11:7. W 28. minucie po golu Magdaleny Kędzior było już 19:11.

Po zaledwie dziesięciu minutach drugiej połowy stało się jasne, że lublinianki nie mają czego szukać w Kielcach. Kielczanki po serii aż sześciu trafień z rzędu prowadziły aż 26:15. Potem nieco się rozluźniły, na parkiecie pojawiły się wszystkie zmienniczki i rywalki odrobiły część strat.

W tabeli grupy C pierwszej ligi Suzuki Korona Handball ma tyle samo punktów - 30 co lider AZS AWF Warszawa. Sześć punktów mniej ma UKS Varsovia, ale jeden mecz rozegrany mniej.

Suzuki Korona Handball - AZS UMCS Lublin 33:25 (19:13)

Suzuki Korona Handball: Hibner, Szplit - Pastuszka 7, Zimnicka 5, Gliwińska 4, Rosińska 4, Kędzior 3, Młynarska-Papaj 3, Staszewska 2, Czekala 1, Skowrońska 1, Szymanik 1, Jach 1, Piwowarczyk 1, Zygadlewicz, Mikocka. 

 

W sobotę zagramy z Lublinem. Hit dopiero 1 kwietnia

Suzuki Korona Handball w sobotę wróci do gry w rozgrywkach pierwszej ligi. Kielczanki podejmą MKS AZS UMCS Lublin.

Nasz zespół ostatni raz zagrał mecz ligowy 10 lutego. Wówczas podopieczne Pawła Tetelewskiego rozgromiły u siebie SMS ZPRP III Płock 38:23 (22:12). Potem nasz zespół miał grać w hicie kolejki na wyjeździe z AZS-em AWF-em Warszawa, ale mecz został przełożony ze względu na zakażenia koronawirusem w ekipie ze stolicy. Pojedynek ten ostatecznie odbędzie się dopiero 1 kwietnia. 

Tymczasem już w sobotę Suzuki Korona Handball zagra z czwartą drużyną tabeli - MKS-em AZS-em UMCS-em Lublin. Początek spotkania o godz. 12.30 w hali przy ul. Krakowskiej. Potem kielczanki tydzień później zmierzą się na wyjeździe z ósmą drużyną tabeli - JKS San Jarosław.

Przypomnijmy, że w tabeli grupy C pierwszej ligi prowadzi AZS AWF Warszawa, który w jedenastu spotkaniach zdobył 30 punktów. Suzuki Korona Handball ma trzy punkty mniej, ale jeden mecz rozegrany mniej.

 

 

Udana inauguracja drugiej rundy

Suzuki Korona Handball od pewnego, wysokiego zwycięstwa rozpoczęła drugą rundę pierwszej ligi.

Kielczanki środowe starcie z przedostatnią drużyną tabeli - SMS-em ZPRP III Płock rozpoczęły słabo, bo po zaledwie 180 sekundach przegrywały 1:3. Od tego momentu zaczęły jednak już dyktować warunki gry, zdobywając pięć goli z rzędu. Już po zaledwie kwadransie i trafieniu Marty Rosińskiej miały już dwucyfrową przewagę (15:5).

Po zmianie stron drużyna Pawła Tetelewskiego cały czas utrzymała wysoką przewagę. Po kwadransie tej części było już 30:18. Wtedy szkoleniowiec gospodyń wprowadził wszystkie rezerwowe. Co ciekawe, do końca meczu wygrwały ten fragment gry 8:5.

Czy gdyby zmienniczki grały np. cały mecz, to kielczanki by wygrały? - Nie wiem, trzeba by to sprawdzić. Dziewczyny na pewno pokazały się z dobrej strony. Ciężko pracują na treningach i jak najbardziej zasługują na te minuty w meczach ligowych. Wchodzą powoli do zespołu, a tym bardziej doświadczonym dają trochę ulgi i oddechu - przyznał Paweł Tetelewski, trener Suzuki Korony Handball. 

Dodał też, że udało się zrealizować plan, jaki był na to spotkanie. - Chcieliśmy od początku meczu pokazać, że zespół z Płocka nie ma co tutaj w Kielcach szukać punktów. Graliśmy mocno w obronie, wyprowadziliśmy kilka kontr i już po kwadransie spotkanie było ustawione - dodał Tetelewski.

W tej części doszło do zabawnej sytuacji. Kiedy trener zawołał by Michalina Pastuszka zeszła na ławkę rezerwowych, ta z uśmiechem na ustach biegnąc na zmianę krzyknęła: Przecież dopiero weszłam.

To był kolejny przykład, jak bardzo nasze zawodniczki są zdeterminowane i chcą grać.

W następnej kolejce Suzuki Korona Handball zagra w hicie kolejki na wyjeździe z AZS-em AWF-em Warszawa. 

Suzuki Korona Handball - SMS ZPRP III Płock 38:23 (22:12)

Suzuki Korona Handball: Hibner, Szplit - Kędzior 6, Zimnicka 5, Czekala 5, Rosińska 4, Pastuszka 3, Młynarska-Papaj 3, Skowrońska 3, Piwowarczyk 2, Mikocka 2, Staszewska 1, Orłowska 1.

 

Płock na początek drugiej rundy

Od meczu z przedostatnią drużyną tabeli - SMS-em ZPRP III Płock Korona nasz zespół rozpocznie drugą rundę pierwszej ligi. Początek meczu w środę o godz. 17.

W I rundzie lepsza była Suzuki Korona Handball, która wygrała na wyjeździe 32:20. Wtedy w I lidze debutowało aż pięć zawodniczek: Michalina Pastuszka, Klaudia Wawrzycka, Zuzanna Zygadlewicz, Marta Szplit oraz Magdalena Orłowska.

 

 

Awans nie dla juniorek. Ale potencjał jest

Nie udało się juniorkom Suzuki Korona Handball awansować do 1/8 finału mistrzostw Polski na turnieju rozegranym w Olkuszu.

Podopieczne Moniki Ciszek grające bez swojej liderki, kontuzjowanej leworęcznej Klaudii Wawrzyckiej, najpierw przegrały z SMS-em Zagłębie I Lubin 18:24 (8:15). W drugim spotkaniu stoczyły pasjonujący  bój z TS Po gonią 1922 Żory. Jeszcze w 54. minucie nasz zespół prowadził 24:22 po trafieniu Kamili Rzepki. 120 sekund przed końcem to jednak rywalki wygrywały 27:25. Kielczanki potrafiły jednak doprowadzić do rzutów karnych. Gole zdobyły Daniela De Sousa oraz Gabriela Miśkiewicz. W rzutach karnych lepsza była ekipa z Żor, wygrywając 5:3.

Najbardziej paradoksalny przebieg miał trzeci pojedynek z gospodyniami. Suzuki Korona Handball rozpoczęła go znakomicie, bo po dziesięciu minutach wygrywała aż 8:1. Riposta rywalek była jednak natychmiastowa, bo zdobyły sześć goli z rzędu. Jeszcze w 36. minucie był remis 15:15, ale wtedy SPR Olkusz zdobył pięć bramek i kontrolował przebieg wydarzeń na parkiecie.

- Nasz zespół zagrał w turnieju poniżej możliwości, a była szansa na awans do kolejnej fazy. Zawodniczki grały za słabo, zbyt bojaźliwie, widoczny był brak zgrania, doświadczenia, ogrania boiskowego. Nasze przeciwniczki rozegrały wcześniej zdecydowanie więcej spotkań. Widoczny był również brak Klaudii Wawrzyckiej, bo prawa strona zagrała słabiej, nie oddciążała lewej- oceniła trenerka Monika Ciszek.

Dała również powody do optymizmu. - Jestem pewna, że za rok ten zespół będzie mocniejszy, bo ma bardzo duży potencjał. Musimy pracować mocno nad wyszkoleniem indywidualnym. Zagramy też więcej meczów i to na pewno będzie procentowało - dodaje Ciszek.

Zabrakło niewiele. Odpadamy z Pucharu Polski

Nie udało się Suzuki Koronie Handball awansować do 1/8 finału Pucharu Polski. Nasz zespół przegrał z występującym w PGNiG Superlidze - Eurobudem JKS Jarosław 25:28 (13:16).

Jeszcze w 54. minucie po trafieniu Sandry Zimnickiej kielczanki przegrywały tylko 24:25. W końcówce to jednak przyjezdne były skuteczniejsze.

- Zabrakło nam trochę boiskowego cwaniactwa, doświadczeniu w wykorzystywaniu dobrych sytuacji. Założenie było takie, żeby wyjść, powalczyć i napsuć rywalowi trochę krwi i to na pewno się nam udało. Jestem zadowolony z gry w obronie, na tym chcemy bazować, gdy brakuje nam większego zagrożenia z drugiej linii - mówił Paweł Tetelewski, trener Suzuki Korony Handball.

Suzuki Korona Handball - Eurobud JKS Jarosław 25:28 (13:16)

Suzuki Korona Handball: Hibner, Szplit - Młynarska-Papaj 5, Skowrońska 5, Zimnicka 4, Gliwińska 4, Pastuszka 3, Kędzior 2, Rosińska 2, Czekala, Piwowarczyk.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sprawimy niespodziankę w Pucharze?

Szósta drużyna PGNiG Superligi - Eurobud JKS Jarosław będzie środowym rywalem Suzuki Korony Handball w 1/8 finału Pucharu Polski.

Ekipa z Jarosławia drugi raz z rzędu gra w najwyższej klasie rozgrywkowej. W sezonie 2019/2020 zajęła piątą pozycję, a w tym sezonie jest na szóstym miejscu W 12 spotkaniach zdobyła jednak tylko dziesięć punktów. 

Nasz zespół grał już z Eurobudem w sparingu pod koniec ubiegłego roku. Wtedy rywalki wygrały 37:27. Wydaje się jednak, że teraz kielecki zespół prezentuje się lepiej niż wówczas.

- Rywalki są faworytkami, ale puchar rządzi się swomi prawami. Zrobimy wszystko, by sprawić niespodziankę - mówi trener Paweł Tetelewski.

W jego zespole wciąż zabraknie Alesii Mihdaliovej, Marty Chodakowskiej i Klaudii Wawrzyckiej. Do grona narzekających na problemy dołączyła Paulina Piwowarczyk. Powróci za to rozgrywająca Martyna Szymanik.

Początek meczu o godz. 17 w hali przy ul. Krakowskiej.